W ostatnim czasie wiele stron i mediów z dziedziny kryptowalut przestrzegało przed DasCoinem – niejasnym tworem, który na dzień dzisiejszy idealnie odwzorowuje schemat piramidy finansowej

 

 

 

04.09.2017

Na sam początek – czym jest w ogóle piramida finansowa? Jest to (zgodnie z definicją z Wikipedii) “struktura finansowa, w której zysk konkretnego uczestnika jest bezpośrednio uzależniony od wpłat późniejszych uczestników, stojących niejako niżej w tej strukturze. Od nazwiska twórcy pierwszej w historii piramidy finansowej Charlesa Ponziego struktura ta zwana jest także schematem Ponziego”.

Schemat ten można w prosty sposób przedstawić za pomocą banalnej grafiki:

Piamida finansowa

Piarmida finansowa

Mówiąc prościej – każdy uczestnik swoje przychody uzależnia od wciągnięcia w struktury piramidy kolejnych nieświadomych osób, a także od każdej następnej, zwerbowanej przez ich ofiary, jednostki. Idąc w górę “piramidy” zauważamy, że największe zyski zgarnia ta osoba lub grupa, która jest na jej szczycie. Wszyscy, którzy są pod nim, po prostu generują zyski.

Innym problemem jest to, że taka “piramida” potrafi zniknąć z rynku przed terminem realizacji swoich celów. W takim przypadku wszystkie jednostki spoza grupy “uprzywilejowanych” nie otrzymują należytego wynagrodzenia, ani nie są w stanie zrealizować zysków.

Dlaczego więc coraz więcej i więcej osób uważa DasCoina za piramidę finansową lub MLM, czy po prostu scam. Poniżej przedstawimy wszystkie argumenty za tym, że DasCoin może okazać się oszustwem. Pragniemy zauważyć, że artykuł ten ma na celu zwrócić uwagę ludzi na problem i przestrzec ich za pomocą racjonalnych argumentów i faktów, zamiast bezpodstawnego oskarżania twórców czy samego projektu.

Przeanalizujmy wpierw Whitepaper, dostarczany przez twórców projektu. Pierwsze co rzuca się w oczy to brak jakichkolwiek dat – brak daty realizacji konkretnych celów, brak dat odnośnie emisji, jedynie stwierdzeniana zasadzie “w ciągu 2 lat”, “2 tygodnie po”.

W specyfikacji widzimy też sprzeczne ze sobą informacje – scentralizowana emisja jednostek, ale zdecentralizowana dystrybucja? Zdecentralizowany ekosystem, ale scentralizowana autoryzacja bazy danych? Transparentna prywatność, bez anonimowości – czyli oksymoron (użycie wyrazów przeciwstawnych do siebie), bo jak można zachować prywatność, jednocześnie będąc całkowicie transparentnym? Używanie trudnych haseł jest modne, ale jednocześnie szkodliwe, jeżeli takie sformuowania wykorzystywane są bez ich rozumienia.

Z Whitepaper dowiadujemy się także o głównych celach projektu. Wymienione są:

  • Bezpieczeństwo – cały system DasCoina musi być bezpieczny
  • Płynność – musi być możliwość wymiany DasCoina na inne rzeczy
  • Użyteczność – musi być możliowśc używania DasCoina wewnątrz rynku
  • Szacowanie kapitału – jeżeli wartość wewnątrz systemu rośnie, musi rosnąć także wartość ogólna

A teraz sprostowanie:

  1. W przypadku dwóch pierwszych punktów jest to po prostu bezsensowne opisanie oczywistości. Wiadomym jest, że projekt musi być bezpiecznym, ale twórcy nie pokusili się nawet na opisanie za pomocą jakich schematów, algorytmów czy metod zamierzają zapewnić to bezpieczeństwo.
  2. Możliwość wymiany DasCoina na inne rzeczy – nic odkrywczego i kolejne oczywistości, które nie obrazują na co może być wymieniona jednostka Dasa. Przecież po to tworzone są takie projekty tokenów i kryptowalut, aby służyły za alternatywne, lub też nie, metody płatności.
  3. Możliwość używania DasCoina wewnątrz rynku – jakiego rynku? Ogólnego? Kryptowalut? Wewnętrznego? Brak sprecyzowania jakichkolwiek ważnych informacji, gdzie można będzie go użyć. Tu pojawia się problem, że twórcy mogą całkowicie zawęzić pole wykorzystywania jednostek do jedynie ich wewnętrznego rynku, czego nikt im nie zabroni, bo pozostawili sobie (nie tylko w tym przypadku) masę “furtek”.
  4. Jeżeli wartość wewnątrz systemu rośnie, to musi rosnąć wartość ogólna. Nie do końca. Albo wartość rośnie na wszystkich rynkach, albo na jednym, lub jedynie wewnątrz systemu. Sama logika nie pozwala na to, że wartość produktu rośnie, ze względu za wzrost jego wartości w systemie.

Takich “faktów” z samego Whitepaper można wymieniać i wymieniać. Jednakże trzeba wspomnieć jeszcze o wielu innych niespójnościach.

Kto jednak stoi za tym projektem? Wymieniane są osoby, które w jakiś sposób tworzą społeczność kryptowalutową, są deweloperami projektów czy znamienitymi specjalistami w dziedzinie Blockchain. Jednakże jakie ma to pokrycie z rzeczywistością? Najbardziej oczywisty przykład – Amber Gold. Menedżerowie i specjaliści z innych banków, znane nazwiska i… wielkie oszustwo. Ile osób z DasCoina po prostu odgrywa swoją rolę w zamian za sporą gażę? Sprzedanie swojego wizerunku, tylko po to, aby wisiał na stronie, także nie jest niczym nadzwyczajnym. Każdy chce zarobić, a jeśli ma to być związane jedynie z użyczeniem zdjęcia i nazwiska oraz brakiem jakichkolwiek zobowiązań, to jeszcze lepiej. Dlatego większość jest po prostu DORADCAMI i ewentualnie POMOCĄ w sprawach marketingu, reklamy czy jakichkolwiek innych dziedzin. Dlaczego te stanowiska? Ponieważ nikt ich nie pociagnie do odpowiedzialności w razie nagłego zniknięcia projektu. Ich osoby wymieniane są jedynie z tego powodu, aby ludzie, słysząc znane, poważane nazwisko, czuli się bezpieczniejsi, a projekt stawał się bardziej… “wiarygodny”. Już wielu informowało, że niektóre osoby szykują pozwy o wykorzystywanie ich nazwisk bez zgody i wiedzy (wymienione były pod naszym postem na Facebooku przez jednego z użytkowników). Poza tym – członkowie spoleczności DasCoina wymieniają więcej i więcej nazwisk, gdzie ich realni posiadacze w żaden sposób nie figurują w projekcie ani nie wypowiadają się o nim. Dziwne, prawda?

Zatrzymajmy się teraz przy strukturze tych, co tworzą “piramidę” samą w sobie. O wszystkich użytkownikach DasCoina, członkach społeczności. Wszyscy dostają bieżące informacje “na tacy”. Media, grupy, strony poświęcone tylko DasCoinowi. Rodzą się mity, fakty, spekulacje, opowieści. Wiecie dlaczego? Ponieważ na rękę jest to twórcom piramidy. Potwierdza każde słowo, aby tylko struktura pęczniała. Ale tak jak w przypadku Whitepaper – nic nie jest ani wytłumaczone, ani potwierdzone.

Najgorsze jest to, że żaden z uczestników tego “projektu” nie jest w stanie odpowiedzieć na najprostsze pytania – co? kiedy? jak? w jaki sposób? czym? Prosty przykład:

Czym będzie giełda wewnętrzna? A czym zewnętrzna?

Nikt nie potrafi odpowiedzieć w rzeczowy sposób, tylko powielanie gotowych odpowiedzi. Kopiuj – wklej. Dlaczego tak jest? Bo jak wspomnieliśmy wyżej – wszystko podawane jest “na tacy”. Po co sięgać dalej? Dowiedzieć się, poczytać, utwierdzić w przekonaniach, sprawdzić i rozważyć słowa innych, skoro wszystko jest w jednym miejscu – miejscu stricte poświęconym DasCoinowi. To nie może być fałsz, prawda?

Kolejna sprawa – daty. Często w rozmowach (można to tak nazwać? rozmowami? bardziej przypomina o pole bitwy i wymianę ognia między dwoma zagorzałymi armiami) pojawiają się daty, za każdym razem różne, z każdym człowiekiem inne. Wśród popleczników DasCoina występują pewne niespójności – jeden mówi o 2017 roku, drugi natomiast o 2018, trzeci o grudniu, a czwarty o pierwszym kwartale. To kiedy w końcu? “Obóz” przeciwny ostrzeliwuje ich dokładnymi datami… z przeszłości. Tak – z przeszlości. Podają daty zaczerpnięte z oficjalnych źródeł o DasCoinie, mówiące o realizacji celów w kwietniu, maju czy czerwcu… tego roku. Aktualnie jest 4 września 2017. Mija niedługo pół roku od niektórych obietnic.

Zacytujemy tutaj wypowiedź jednego z czytelników Cryptonews na Facebooku:

Dla wszystkich […] przypomnę tylko co było w Whitepaper :

I kwartał 2017 – giełda wewnętrzna i start DasNet,
II – kwartał 2017 – webwallet start DasNetu, giełda zewnętrzna,
III kwartał 2017 – start możliwości płacenia DasCoinem w terminalach, start DasPay,
IV kwartał 2017 – smart kontrakty, wszyscy chcą mieć DasCoina, można nim płacić wszędzie gdzie są terminale, posiadacze licencji są bogaci…

Fakty są niestety wrogiem projektu
DasCoina – nie ma,
DasPaya – nie ma,
DasNetu – nie ma,
giełdy wewnętrznej – nie ma,
giełdy zewnętrznej – nie ma,
smart kontraktów – nie ma,
płacić nigdzie nie można.

~Rob Ma, Facebook

Także i w tym przypadku można wymieniać i wymieniać kolejne przykłady. Nie starczyłoby jednak na to miejsca i czasu czytelników.

Co jeszcze sprawia, że projekt jest niewiarygodny? Blockchain. A właściwie jego brak. Jak działa projekt? Dlaczego nie ma dostępu do jego kodu źródłowego? Dlaczego Blockchain jest scentralizowany?

A co z przechowywaniem DasCoina? WebWallet – najmniej bezpieczna metoda przechowywania środków. No ale w porządku, widzę wszystko moje środki i patrzę jak ich wartość rośnie. I tu jest sedno – patrzę. I tylko patrzę. Bo nic nie mogę z tym zrobić. Nie da się ich wypłacić, nie da się nimi obracać. Nic. Po prostu nic nieznaczące cyferki.

Jeżeli jesteśmy już w temacie technologii – system płatności DasPay. Globalny, ogólnodostępny, innowacyjny sposób płatności kartami DasCoina. Brzmi jak przyszłość, ale przypomina bardziej hasła niemieckie z okresu II wojny światowej – “jedna rzesza, jeden naród, jeden przywódca”. Czy jakakolwiek wielka firma finansowa zgodziłaby się na taki obrót sprawy? Aby wygryźć ją z rynku? Nie. Ani VISA, ani Mastercard, które tak blisko współpracują z bankami i dbają o swoje interesy, a także władzę na rynku, nie pozwoliłyby na powstanie “tak zaawansowanej” konkurencji, którą miałby być DasCoin i system DasPay. Tym bardziej, że nie wiem jakie firmy chciałyby zalożyć sobie konta/portfele tejże waluty, gdzie na dzień dzisiejszy mają problem nawet z akceptacją Bitcoina czy innej wartościowej kryptowaluty.

Właśnie. Waluta. Dascoin nie jest kryptowalutą. Nie jest i nie będzie. Nie spełnia podstawowych kryteriów dla takowej. Jedynie może być określany jako Token, a te nie są już tak wiarygodne. Kryptowalutą możemy nazwać projekt o otwartym Blockchainie i dostępnym do wglądu kodem źródłowym, dostępnością na giełdach, konkretnym algorytmem, i tym podobnymi cechami. DasCoin nie spełnia na ten moment ani jednego z wymienionych punktów.

Pozostając w tym temacie – to jak otrzymać DasCoin? Trzeba kupić licencję. Licencję, gdzie za (przykładowo) $100 otrzymujemy procentową część z tych pieniędzy, np. 40%. Czyli kupujemy licencję za EUR100, a otrzymujemy… EUR40. To się nazywa biznes. Nasuwa się pytanie – ja kto jest rozliczane? Do kogo idzie 60%? Do osoby nad nami? Czy do osoby na samej górze, która to potem rozlicza pomiędzy kolejnymi grupami. Nie ma jasnych danych na temat tego schematu. Kolejny punkt na rzecz piramidy finansowej.

Niektórzy jednak dalej trwają w swoim przekonaniu o ideale DasCoina i przytaczają przykład gield, które oferują programy afiliacyjne. Już tłumaczymy:

Schemat Ponzi’ego opiera się na marketingu szeptanym oraz wciąganiu kolejnych ofiar do struktury piramidy. Te osoby nie otrzymują nic materialnego, a jedynie zapewnienie o zyskach, bez pokrycia. W tym przypadku – jednostki DasCoin, niemożliwe do zamienienia na prawdziwe pieniądze, albo chociaż cokolwiek materialnego. Natomiast programy afiliacyjne działają na zasadzie otrzymania procentu od dokonanej przez kogoś zaproszonego transakcji, czy to w Bitcoinie, czy walucie tradycyjnej. Procentu udokumentowanego, namacalnego, ponieważ można go od razu wypłacić. To jest podstawowa różnica.

Jeżeli chodzi o porównania do ICO – każde ICO jest jasno określone, na co idą pieniądze, jak sa one rozdysponowane i co za nie jest finansowane. Dodatkowo są to projekty transparentne, przez co możemy śledzić każdy krok projektu. Inną rzeczą jest też fakt, że zakup ICO wiąże się z OTRZYMANIEM 100% WKŁADU FINANSOWEGO W POSTACI TOKENÓW. Tak – 100%. Nie 40%, nie 60%. Otrzymujemy pełne pokrycie naszego wkładu, który dopiero po wpłaceniu jest dzielony na marketing, rozwój, architekturę sieci i tak dalej. DasCoin bierze od Ciebie 100%, a oddaje jedynie część. Gdzie w tym uczciwość?

A co z porównaniem Dascoina do kryptowalut? Najchętniej porównuje się go do Bitcoina, że niby też jest uśpioną potęgą i będzie “królem rynku”. Już wyżej opisaliśmy dlaczego DasCoin nie jest walutą cyfrową, dlatego nie zamierzamy się powtarzać.

Tym samym pokazujemy, że DasCoin ma się nijak do kryptowalut, ICO czy programów afiliacyjnych.

Na koniec pytanie – ile razy były przekładane premiery jakichkolwiek części projektu DasCoin? Ile razy byliście zwodzeni, że to już koniec, że drobne poprawki, że to już to? Problem leży w tym, że nawet na spotkaniach występują ludzie, którzy opowiadają o projekcie, wymieniają same superlatywy, przed nazwiskiem mają dostawione tytuły. Ale jak jest naprawdę? Wmawiane jest, że tutaj jest profesor, a tutaj inżynier firmy X. I ludzie to “łykają”. Dlaczego? Bo ktoś im powiedział. Na ważnym, oficjalnym spotkaniu. I przypominamy – Amber Gold też miało ważne, oficjalne spotkania, wiele osobistości, wielkie plany i niesamowity odbiór. A jak się skończyło? Każdy wie…

Jeżeli ktoś potrzebuje więcej informacji o tego typu projektach, to zapraszamy do zapoznania się z projektem OneCoin  – projekt, który ścigany jest już w paru krajach i uznany został oficjalnie za piramidę finansową. Różnica miedzy DasCoinem oraz OneCoinem to jedynie… nazwa. Wystarczy zapoznać się z Whitepaper, stroną, ofertą i schematem działania obu… tworów, aby zobaczyć ich lustrzane odbicie.

Każdy z powyższych punktów można rozwijać w nieskończoność. Jedyne co może zmienić nasze zdanie o DasCoinie to namacalne fakty i informacje, podane na oficjalnym piśmie. Inaczej każda informacja jest niewiarygodną plotką i fałszem. Dopóki jednak jedynymi prawdziwymi, udokumentowanymi i sprawdzonymi informacjami są te, które wymieniliśmy w powyższym tekście, dopóty DasCoin będziemy nazywać scamem oraz piramidą finansową.