Teresa May Coin – wirtualny świat polityki

 

31.05.2015.

 

Istnieją takie wykresy, które nie powinny istnieć. Po prostu, z czystych zasad etycznych, ich powstanie nie powinno mieć miejsca. I takie sytuacje, o których człowiekowi się nie śniło, a które jednak się zdarzają. Branża crypto się rozwija, niezależnie od nacisków otoczenia zewnętrznego, dynamicznie i w sposób zdecentralizowany. Internacjonalizacja stała się synonimem upolitycznienia, a to ostatnie zdecydowało się zostać psychologią tłumu. 

Z niektórymi kryptowalutami po prostu nie da się nic zrobić. Zaistniała pewna moda, kursy się wahają, wiadomo. Wśród wszystkich rozwiązań mamy do czynienia z różnymi specyficznymi incydentami. Nie zawsze można powiedzieć, jaka dokładnie była przyczyna. Jest PutinCoin – kto tego nie zna? Nie ma takiej możliwości. 

Nie bądźmy do tyłu, przecież świat kryptowalut to także TrumpCoin, ze stale niezrównoważonym kursem, zmierzającym w prawą stronę. Wszystkie wykresy tam zmierzają. Kreatywność nie zna granic, każdą można wycenić. Najmłodsze dziecko cyfrowej polityki to Teresa May Coin. Użytkownicy nie pytają nawet, dlaczego. Budzi się pytanie, jak tam kurs funta w Polsce?

Zaistniały jeszcze wcześniej dwie inne, podobne sytuacje. Imperialistyczne dążenia, ugruntowane niekwestionowaną potęgą skupiły się wokół świata digital. To jednak bardziej nowoczesny software. Kieruje się własnymi prawami, ceniąc bezpieczeństwo i anonimowość wyżej niż przynależność do określonych kategorii. PutinCoin – oczywiste posunięcie w zdecentralizowanym świecie, TrumpCoin – przed Nostradamusem przepowiadali. Jeszcze paru rzeczy brakuje, niezgodnych z kanonem przepowiedni.

Rynek kryptowalut zależy od użytkownika. To użytkownik jest mechanizmem tworzącym cały system. Decentralizacja nie nastąpiła bez powodu. Z szacunku do tradycji rynek działa niezależnie. Na forach dyskusyjnych świata toczą się debaty na temat politycznego trendu w kryptowalutowej twórczości.

I co, i myślisz, że to trzeba starać się zrozumieć? Od społeczności bitcoinowej zależy, co będzie działo się dalej. A publiczność najwyraniej lubi się przyglądać nowym trendom. Trwają dyskusje nad tym, co będzie po maju. Czerwiec?