Poważna rosyjska inwestycja w nowy zakład wydobywczy w Norwegii wywołała pytania – dlaczego tu, dlaczego teraz?

 

12.06.2018

 

Rosjanie wrzucają miliard koron do projektu, aby zainstalować tysiące potężnych komputerów zaledwie kilka kilometrów od dużego terenu ćwiczebnego NATO. Oczekuje się, że budowa tego gospodarstwa rozpocznie się latem tego roku, a norweski kontrwywiad jest już zainteresowany faktem, co znajduje się w kontenerach przywożonych przez Rosjan.

Rosyjska firma New Mining Company, znana firma oferująca rozwiązania i możliwości na skalę przemysłową, pracuje nad poważną inwestycją w Norwegii. Chce zainstalować tysiące jednostek wydobywczych w nowej “farmie wydobywczej”. Lokalne firmy uczestniczą również w projekcie o wartości miliarda koron norweskich (~ 125 milionów dolarów).

Budowa rozpocznie się w sierpniu, ale osiem kontenerów sprzętu zostało już dostarczonych na miejsce w gminie Alvdal. Region przyciągnął już firmy kryptowalutowe z Izraela, Chin, Japonii, Kazachstanu i USA, oferując niskie stawki za energię elektryczną i rozwiniętą infrastrukturę komunikacyjną. Jednak niektórzy zadawali pytanie, dlaczego Rosjanie są tak zainteresowani Norwegią, kiedy Rosja oferuje dobre warunki dla firm wydobywczych.

Trident Juncture 2018, największe ćwiczenie wojskowe prowadzone przez NATO w historii skandynawskiego państwa członkowskiego, rozpocznie się 5 października w sąsiednim Tynset, zaledwie kilka kilometrów od planowanej koncentracji rosyjskiej mocy obliczeniowej. 40 tys., żołnierzy i 130 samolotów zostanie rozmieszczonych na południe od Roros w okręgu Trøndelag.

Według publikacji norweskiego dziennika Aftenposten bliskość rosyjskiego zakładu wydobywczego do teatru planowanych manewrów przymierza zwróciła uwagę norweskich służb specjalnych. Miejscowi też się zastanawiają dlaczego Rosjanie tak nagle wybrali ten teren i dlaczego właśnie teraz.

W Norwegii Gospodarstwo wydobywcze powstanie około 5 km na północny zachód od Alvdal, na skraju gęstego lasu. Kable o dużej mocy i kable optyczne już tam się rozciągają, a według norweskiej gazety cały obszar wygląda jak kamieniołom. Przedstawiciele firmy Nordanvind, która nadzoruje budowę, spotkali się już z władzami Norwegii, aby przedstawić szczegóły dotyczące projektu.

“Uważamy, że przybycie Rosjan i ćwiczenia NATO są czystym zbiegiem okoliczności. Łatwo jest znaleźć sprzęt, który przywieźli w kontenerach. Nie sądzę, że można go wykorzystać do innych celów niż wydobywanie Bitcoinów “- powiedział Arund Lovik, urzędnik z Nordandvind. Firma została założona przez trzy firmy z powiatu Hedmark z początkowym celem przyciągnięcia do swoich obiektów gigantów takich jak Facebook, Microsoft, Google i Amazon. Jednak wysiłki te do tej pory się nie powiodły.

Jonny Andersen, przedstawiciel New Mining Company w Norwegii, również próbował rozładować sytuację: “O ile mi wiadomo, rosyjscy właściciele to poważni ludzie. Rozumieją, że norweskie służby specjalne są ściśle zainteresowane działalnością. Oni oczekują i niczego się nie boją “- powiedział. Andersen zarządza także lokalną firmą Fjell-IT, Inosmi.

Inni nie są tak pewni co do celu projektu. Torgeir Waterhouse, dyrektor Departamentu Internetu i Nowych Mediów w Norweskim Stowarzyszeniu Przemysłu IT (IKT-Norge), podkreślił, że tylko ci z bezpośrednim dostępem do sprzętu mogą dokładnie określić, do czego są przeznaczone komputery. Uważa on, że możliwe jest użycie sprzętu do potężnego ataku cybernetycznego, choć tylko w ograniczonym zakresie. Zauważa, że ​​cały ten atak polega na tym, że są przeprowadzane w tajemnicy i dużej odległości.

Norweska Służba Bezpieczeństwa Policji (PST) potwierdziła, że ​​jest informowana o zbliżającym się przybyciu Rosjan. “Jesteśmy świadomi budowy i rosyjskich planów, ale wolimy nie komentować tych wydarzeń” – powiedział Martin Bernsen, starszy doradca PST. “Bez wątpienia ćwiczenia NATO budzą zainteresowanie zagranicznych służb wywiadowczych” – dodał.

Norweski wywiad wojskowy przyznał, że otrzymał także informacje o rosyjskim projekcie. Jednakże sekretarz prasowy norweskiego naczelnego dowódcy, Per-Thomas Boe, podkreślił, że PST jest upoważniony do wypowiadania się w tej sprawie w imieniu wszystkich norweskich władz. Agencja Bezpieczeństwa Narodowego (NSM) również skomentowała lakonicznie: “Znamy sytuację i powstrzymujemy się od dalszych komentarzy” – powiedział Hans Christian Pretorius, dyrektor ds. Bezpieczeństwa cybernetycznego w NSM.