Całkowita kapitalizacja rynkowa dla wszystkich walut cyfrowych osiągnęła dzisiaj swoją historycznie najwyższą wartość – około 25 miliardów dolarów

 

 

 

Wygląda na to, że wiosna tchnęła w ludzi kryptowalutowy optymizm, gdyż wraz z nadejściem tej pory roku coraz powszechniejszym zdaje się inwestowanie w te nowoczesne środki płatności. Kilka dni po odmownej decyzji SEC na temat funduszu inwestycyjnego braci Winklevoss, rynek cyfrowych walut notuje pozytywny i dosyć zaskakujący wzrost zainteresowania. Bitcoin w dniu decyzji mógł pochwalić się wartością na wysokości 1050 dolarów, teraz zaś oscyluje w okolicy 1230 dolarów, a więc kwoty o 30 dolarów wyższej niż warta jest uncja złota.

 

Druga największa kryptowaluta na rynku, Ethereum, również zanotowała znaczący wzrost przychodów, ustanawiając swoją wartość powyżej 30 dolarów i osiągając wartość kapitalizacji rynkowej w okolicy 3 miliardów. Jest to najwyższy w historii wynik zanotowany przez kryptowalutę inną niż Bitcoin. Również Dash zdaje się konsekwentnie pozytywnie zaskakiwać, wzrastając ośmiokrotnie w zaledwie jeden miesiąc (od 10 dolarów do prawie 80) i osiągając kapitalizację rynkową wartą dwukrotność tej Monero, czego przyczyn nie jest w stanie wskazać nikt.

 

Na rynku pojawia się również garść nowych graczy, takich jak shadowcash, którego kapitalizacja rynkowa także zaczyna osiągać znaczące wartości. Mówi się, że osoby odpowiedzialne za nią są o krok od uruchomienia zdecentralizowanego, anonimowego rynku, ale póki co nie dzielą się oni na ten temat żadnymi szczegółami.

 

Tak właśnie wygląda aktualnie świat walut cyfrowych, w którym w jednym szeregu innowatorzy stoją z oportunistami, wizjonerzy obok idiotów, a ich wszystkich przeplata kilku oszustów i budowniczych lepszego jutra. Nasz świat kwitnie – bezrobocie maleje, giełda prężnie funkcjonuje, ekonomia ma się całkiem nieźle – a z tym wszystkim, wzrastają i kryptowaluty.

15.03.2017